sobota, 18 stycznia 2014

gwałtowny koniec

 Niestety, jestem wieelką sierotą jeśli chodzi o sprawy motoryki i pragnę poinformować, że dnia 6.12.13. mój laptop wyzionął ducha :( Żeby to jeszcze był zgon naturalny...a to ja go zabiłam! Niestety ucząc się przy komputerze niechcący wylałam na niego cały kubek herbaty... Monitor zgasł i do tej pory oczu nie otworzył. Dzięki bogu mam już nowy( jakoś na studiach trzeba funkcjonować, zaręczam, że bez tego oto sprzętu jest to niestety niemożliwe), ale bardzo brakuje mi starego :( Tam miałam wszystkie zdjęcia z wakacji i innych okazji, wszelkie notatki z ćwiczeń i wykładów,prezentacje itd...Myślicie, że da się to jakoś odzyskać??? Ehh znów mam łzy w oczach, kiedy o tym myśle. Normalnie czuję się jak zabójca ;p

sobota, 4 stycznia 2014

koszmary zazdrości

Dziś w mojej dawnej szkole odbywa się studniówka. Z własnej mam ,mówiąc szczerze-nienajlepsze wspomnienia,ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Na tegoroczną studniówkę została zaproszona moja koleżanka, którą znam od dziecka. Cieszę się, że na nią poszła,wybawi się dziewczyna. Tylko oglądając relację 'na żywo" z tejże imprezy (taaak,mamy 21 wiek i  można nawet relacje ze studniówek na żywo oglądać!)zrobiło mi się mega przykro. A właściwie nawet nie tyle przykro,ile zżera mnie zazdrość. Okropne, naprawdę okropne uczucie! Ona ma taka figurę...ok, nie powinnam zazdrościć-to moja koleżanka itd,ale... od dziecka jej tego zazdroszczę. Ja zawsze byłam chuda z jednym małym defektem,choć właściwie nie takim małym bo mój brzuch jest wielki jak Ocean Atlantycki...Zawsze taki był, wielki i odstający, zupełnie niepasujący do reszty ciała, jakby wzięty od jakiejś zupełnie innej osoby. Asia ma cudowną figurę: szczuplutka, seksowny płaski brzuszek, szczupłe rączki,zgrabne nogi, krągłe pośladki i piękny biust. Wszystko to,czego nie mam ja. Odkąd pamiętam zawsze czułam się przy niej gorsza, brzydsza, głupsza. Fakt, Asia nie jest idealna, przecież nikt nie może taki być: ma dość duży nos,masywne uda, nie podobają mi się jej włosy przypominające fryzurą Chopina, we mnie też prawdopodobnie jest coś co możnaby na upartego sklasyfikować jako'w porządku', choć sama niestety tego nie widzę. Wszędzie widzę tylko same piękne, wysokie,szczupłe, seksowne, mądre dziewczyny. A mnie od nich dzielą całe lata świetlne...Żeby nie było tak dramatycznie, zaczęłam ćwiczyć, choć przyznam szczerze-nienawidzę tego robić. W końcu sport to przecież najlepsza droga do wymarzonej figury,uwalniają się wtedy endorfiny i mnóstwo innych takich pozytywnych cudactw :P Dołączyłam także zdrową dietę,chcąc choć jedne wakacje w życiu spędzić w poczuciu szczęścia-faktycznie,takie były. 2 miesiące zleciały jednak w mgnieniu oka. Teraz już tak kolorowo niestety nie jest. Mówiąc szczerze ciężko ćwiczyć mieszkając w akademiku a i prowadząc studenckie życie o tylko zdrowe jedzenie trudno. Nie chcę się usprawiedliwiać, ćwiczę w weekendy,raz w tygodniu mam wf(te ćwiczenia są mówiąc delikatnie średnie,naprawdę nie rozumiem po co komu na studiach wf),nadal staram się trzymać zdrowej diety,choć przyznam, że czasem zjem jakiegoś batona czy coś podobnego. Jednak mimo wszystko tak jak ona nie wyglądam, nie jestem tak samo atrakcyjna, mądra, nadal czuję się do kitu. Jeszcze bardziej dobijający jest fakt,że aby poczuć się lepiej muszę starać się znaleźć jakieś wady koleżanki.Naprawdę muszę komuś dokopać żeby poczuć się odrobinę lepiej? Przecież ja ją lubię, mieszkamy w różnych częściach polski i rzadko rozmawiamy, ale jednak jest to moja koleżanka i to właśnie ona mnie totalnie demotywuje i jednocześnie napędza...coś tu chyba jest nie tak, jak można jednocześnie kogoś lubić i nienawidzić ?!Sama nie wiem co zrobić z tym faktem;czuję się mega paskudnie,a w wakacje było tak cudownie! Chyba idę sobie popłakać...

środa, 1 stycznia 2014

Nowy Rok

W końcu nadszedł, choć przyznam szczerze, że nie czekałam na niego z utęsknieniem. Nie wiem czy to zmęczenie, pogoda( która jak na zimę jest przepiękna,nie ma mrozu i okropnego śniegu...brrr, ja tam wole słoneczko, +30 na termometrze-wtedy humor od razu mam lepszy :) )czy coś jeszcze innego, ale jakoś nie mam większej chęci hucznego spędzania Sylwestra i robienia postanowień noworocznych. Może to dlatego, że i tak bym pewnie nie dała rady ich do końca zrealizować :P Choć jakby się nad tym zastanowić. chciałabym w tym roku utrzymać mój w miarę zdrowy tryb życia a jako zmianę wprowadzić w końcu naukę :D Chciałabym studiować z takim zapałem, jaki miałam na początku semestru...Zamiast się uczyć, przesiaduję bezsensownie przed komputerem. Bezsensownie,gdyż zamiast wykorzystać go w jakimś mądrym celu,oglądam filmiki na yt, siedzę na głupim facebooku i tylko marnuję czas. Taaak, zdecydowanie chciałabym to zredukować, więc może to zadanie wpiszę na listę noworocznych postanowień :) Ciekawe jak to jest u innych ludzi..?Realizują swoje postanowienia, czy nie przywiązują większej wagi do zmiany w dacie..?