Po sesji! Wszystko zaliczone, indeks prawie uzupełniony...żyć nie umierać! :) Choć w sumie chyba właśnie mam ochotę na tę drugą opcję...chciałam ponadrabiać zaległości filmowe, jednak właśnie się zniechęciłam o oglądania czegokolwiek. Czy tylko mnie tak drażnią idealni ludzie przedstawiani w filmach i serialach? Wszystkie aktorki są wiecznie uśmiechnięte, wypoczęte, mają perfekcyjny makijaż i fryzury, ich piersi mają idealny rozmiar,pośladki są krągłe, sylwetki wysportowane, aktorzy z kolei mają świetnie poukładane włosy, zadbaną skórę, zawsze czyste buty i dobrze wyprasowane koszule, ich ciała są cudownie wyrzeźbione na siłowni...wszystko pięknie i cudownie,tylko czy to jest prawdziwe? Na ulicy niestety(a może właśnie stety) jakoś nie widuje tak wspaniałych i cudownych ludzi. Taaak, wiem, że nad wyglądem aktorów pracuje cały sztab osób do poprawy wszelkich mankamentów, ale tak perfekcyjni ludzie przecież nie istnieją. Nabawiłam się przez nich kompleksów i podejrzewam, że nie tylko ja . Czy nie byłoby sprawiedliwiej pokazywać ludzi prawdziwych, takimi jacy są? Niby przyjemnie się ogląda ideały,ale to wyzwala w człowieku niepotrzebną chęć dorównywania i dążenia do wyższości( tak, Ameryki nie odkryłam, Adler dawno mnie w tym wyprzedził). Po co tak? Czy niewystarczająco ciężko żyje się teraz człowiekowi na świecie?